Noce niewolnicy
Czasem jest tak, że nie śpię obok Pana. Czasem śpię w innym pokoju i przyjmuje to jako element mojego niewolnictwa. Może ktoś powie - i co z tego? Wiele osób śpi samemu.
Ale naszła mnie taka refleksja, że ja już chyba nie pamiętam jak to jest spać tak całkiem samemu. Tak bardzo przywykłam do tego, że jest obok, że czuję jego oddech i obecność mimo, że często wcale nie dotykam Go w czasie snu i śpię w pewnej odległości. Sama Jego obecność sprawia, że czuję się bezpiecznie. Gdy zdarzyło mi się wyjechać gdzieś sama (co w ogóle umiarkowanie lubię tak szczerze mówiąc), musiałam wyobrażać sobie, że On jest obok, bo nie byłam w stanie zasnąć. A gdy On wyjeżdża zostawia mi często jedną ze swoich koszul bym mogła czuć Jego zapach.
Trochę mało
samodzielnie jak na dorosłą kobietę… i pewnie kiedyś w ogóle bym się do tego
nie przyznała, bo bym się wstydziła. Ale doszłam do wniosku, że po prostu taka
jestem. Dorosłość nie musi znaczyć, że stara się być kimś kim się nie jest, ale
może znaczyć to, że znamy swoje potrzeby i to co daje nam komfort. Akceptuję
siebie i to, że mówię „potrzebuje Cię” mimo, że dziś to może nie jest zbyt
popularne podejście do związku.
Nie pamiętam już jak było wcześniej. Gdy mam koszmar przychodzę do Niego i wtulam się. Najlepiej i najszybciej zasypiam obok Niego. Jego zapach potrafi mnie momentalnie uspokoić. Jego głos natychmiast porządkuje chaos w mojej głowie. Jego dotyk odpręża mnie i zabiera zmęczenie. Jestem niczym zwierzątko, które nie umie inaczej. I nie chce inaczej. Jestem niewolnicą.
„Jesteś moja na
zawsze i wiesz to”. Uspokajam się. Wiem to. Nie wiem jak do tego doszło ale…
nie pamiętam już jak było wcześniej. Nie chce pamiętać. Tak jest dobrze.
Życie we dwoje i spanie na stałe w oddzielnych łóżkach? Dla mnie byłaby to kara duża... Albo oznaczało by, że nie łączy mnie z drugą osobą nic szczególnego. Uwielbiam to poczucie bezpieczeństwa, kiedy obok znajduje się Kto, komu ufam :) Czyli dorosłość nie ma tu nic do rzeczy :)))
OdpowiedzUsuń