Moje posłuszeństwo nie jest ślepe

 Ostatnio przeczytałam gdzieś, że posłuszeństwo niewolnicy jest ślepe. Nie zgodzę się z tym. Posłuszeństwo niewolnicy jest totalne, bo obiecujemy to, że będziemy posłuszni, ale i to, że jeśli nie będziemy (bo jesteśmy ludźmi i błędy się zdarzają) to nasz Właściciel może nas za to ukarać, na przykład. Ale wg mnie nie jest ślepe. Powiem więcej – uważam, że nie powinno być ślepe.

 Nie powinno być ślepe, bo świadomie wybieramy Pana (Panią, Parę – wstaw dowolne), któremu to posłuszeństwo obiecujemy. Nie powinno być ślepe, bo na każdym etapie relacji, przy każdym poleceniu, które jest wydawane i które wykonujemy także powinniśmy brać za nie swoją część odpowiedzialności. Może to dość kontrowersyjne ujęcie spod pióra kajiry, ale tak to czuję – że biorę swoją część odpowiedzialności za to komu służę i jak (bo jestem dorosła i wyraziłam i wciąż wyrażam moja zgodę na to). Żeby to lepiej wytłumaczyć podam przykład: nie mogłabym służyć Masterowi, który ma inne poczucie etyki niż ja, który na przykład wydaje mi polecenia, które kogoś intencjonalnie krzywdzą. Nie umiałabym wytłumaczyć tego słowami „Bo Pan mi kazał” i zdjąć z siebie odpowiedzialności. Ale wiem też, że On mi takiego polecenia na wyda. Moje posłuszeństwo jest totalne wobec mojego Pana, nie jest jednak ślepe i nigdy nie będzie.

Komentarze

Popularne posty