Dlaczego moim zdaniem komunikacja nie wyklucza posłuszeństwa?
Ostatnio w czasie jednej z dyskusji padło takie stwierdzenie, że niektórzy Masterzy/Dominujący odbierają informowanie przez niewolnicę o swoich graniach czy trudnościach jako Topping (Top from the bottom). Bardzo mnie to zdziwiło. Dla mnie jasna komunikacja w relacji o takiej dynamice (a już szczególnie M/s) to jest absolutna konieczność. Dlaczego? Bo jak inaczej Master ma podjąć właściwie decyzje odnośnie swojej własności, jeśli nie ma pełnego obrazu? Jak ma jej nie skrzywdzić czy też „nie zepsuć zabawki”? Jasna komunikacja swoich emocji/potrzeb to wręcz w moim odczuciu obowiązek strony uległej.
Jasna komunikacja
oparta na szacunku i „słyszeniu” siebie nawzajem, nie jest jednak zawsze prosta.
Sama popełniłam również kilka błędów. Zakładałam np. na początku, że jako
„idealna kajira” nie powinnam obciążać Pana swoimi obawami/emocjami i nie
mówiłam, że mi z czymś źle lub mam gorszy dzień. To ogromny błąd. Dziś jestem
przekonana, że jasna komunikacja nie wyklucza posłuszeństwa. Więc mówię Panu,
jeśli z czymś jest mi źle, nadal zdając się na Jego decyzje w tej sytuacji.
Druga ważna rzecz
to oczywiście sposób w jaki się komunikujemy. Niewolnica/uległa (ale to chyba w
ogóle uniwersalne dla związków ;)) powinna mówić na spokojnie o swoich
potrzebach i emocjach (z szacunkiem dla drugiej strony – generalnie polecam
bardzo Porozumienie bez Przemocy w tym kontekście). Master powinien umieć to
wysłuchać i rozważyć.
Trzecia ważna
rzecz to to co wynika z dynamiki TPE. Czasem spotkałam się z takimi
rozwiązaniami, że Pan i niewolnica mają specjalny czas na rozmowy o
trudnościach/emocjach. Nie jest to chyba złe rozwiązanie, bo obu stronom
pozwala znaleźć czas/skupienie i odpowiedni moment. Wybranie właściwego czasu
na rozmowy też jest ważne. Można to zrobić wcale nie „wychodząc” z dynamiki –
wiele ważnych rozmów wydarzyło się między moim Panem, a mną, gdy ja klęczałam
przed Nim na podłodze w obroży.
Czwarta sprawa
istotna to oczywiście wewnętrzna zgoda na to, ze nawet jeśli powiemy „Panie, bardzo chce X”, to Pan może
powiedzieć „Nie”. Czasami jednak z moich doświadczeń wynika, że sama rozmowa o
czymś, wypowiedzenie pragnień i poczucie, że druga strona je usłyszała to jest
coś bardzo ważnego. Wtedy pozostaje odpowiedzieć: „Rozumiem, i będzie jak
chcesz”.
Oczywiście każdy
może mieć inaczej, ale to, że niewolnica komunikuje trudność to nie znaczy, że
nie będzie posłuszna, to znaczy jedynie, że daje Masterowi możliwość podjęcia
decyzji bazującej na pełnym obrazie sytuacji.
Dokładnie tak. Dobra i szczera komunikacja w relacji to jest fundament. A zwłaszcza w relacji klimatycznej. Ale też wypracowanie dobrej komunikacji wymaga zrozumienia, otwartości i przede wszystkim chęci oraz zaangażowania obojga partnerów. To nie jest wcale łatwe. Wymaga wysiłku i dobrą komunikację w związku/relacji trzeba wypracować razem. "Samo się" nie zrobi.
OdpowiedzUsuń