Nie dla zalet, ale pomimo wad?

Zainspirowała mnie do tego ciekawa dyskusja na naszym czacie. Chciałabym podzielić się kilkoma przemyśleniami.

Jakże często wchodząc w taką relację żyjemy ideałami, fantazjami, budujemy pomnik dla swojego Pana i Mistrza… I szybko okazuje się, że Mistrz nie jest bogiem, nie jest ideałem, jest człowiekiem.

Jakże często budujemy obraz idealnej niewolnicy, posłusznej, gotowej na wszystko, w pełni oddanej. I potem okazuje się, że ona taka nie jest… bo jest człowiekiem. Ma swoje emocje, problemy, lęki, popełnia błędy itd.

Jakże cudowne są te momenty, gdy będąc „na fali” widzimy drugą osobę jako idealną. To cudowne uczucie. Charakterystyczne dla początku relacji. A ja wciąż po tylu latach potrafię to poczuć. Kiedy rozszerzają Mu się źrenice i widzę go jako Pana, i nic więcej się wtedy nie liczy, nic nie istnieje… To swoją drogą fascynujące, bo tego typu dynamika relacji wydaje mi się, że to ogromnie ułatwia. W każdym razie mi to bardzo pomaga. Wtedy widzieć Mistrza w Panu jest jednak łatwo.

Ale widzieć Mistrza, gdy popełnia błędy, gdy kieruje się emocjami, gdy poddaje się zmęczeniu lub frustracji, gdy bywa niesprawiedliwy  – wtedy jest dużo trudniej. A jednak to nadal On. Ten sam. Oddałam się człowiekowi, z jego wszystkimi zaletami i wadami. Ja, która też ma wady i zalety. A jednak idziemy razem. I gdy o tym myślę, przychodzi mi do głowy analogia dot. wspólnej drogi. Gdy niewolnica upada Mistrz  bierze ją na ręce i niesie. Gdy Mistrz się potyka, niewolnica zatrzymuje się i pomaga Mu się podnieść. Albo… czeka w gotowości, aż sam wstanie, ale jest obok.

I tak sobie myślę, że szczególnie w GL łatwo popaść w takie myślenie „On nie jest godny być moim Panem” lub „On się nie nadaje”, „To nie jest prawdziwa kajira” itd. I owszem, może czasem tak jest, że racja się rozpada  i nie chodzi o to, by tkwić w relacji, która nie działa lub działa patologicznie lub gdy podstawy zostały tak mocno naruszone, że nie ma już zaufania itp. Warto wtedy zobaczyć jednak, jak ktoś reaguje na błędy i upadki. To mówi czasem więcej o nas niż momenty, gdy jesteśmy idealni. Ale warto zdawać sobie sprawę, że każde związki mają gorsze i lepsze dni, wzloty i upadki. I że to w tych „trudnych” momentach stajemy wobec siebie tak realistyczni, jak to tylko możliwe. I jeśli związek przetrwa tę próbę, to wtedy możemy powiedzieć „Jestem z Tobą nie dla Twoich zalet, ale pomimo Twoich wad”. A w TPE dodatkowo można ująć to tak: Właściciel po prostu staje się Właścicielem, nie dlatego, że jest ideałem, ale dlatego, że jest Właścicielem. Tym, któremu służysz i którego darzysz szacunkiem. Przed którym klękasz, któremu oddałaś ciało, serce i umysł. 

Komentarze

  1. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Związek D/u nie jest antidotum na problemy. Też, jak każdy inny (w szczególności jeśli jest to relacja całościowa, gdzie partner klimatyczny jest również partnerem na życie), narażony jest na kryzysy, gorsze dni, nieporozumienia, trudności i wszelkiego rodzaju próby. I osobiście myślę, że klimat wbrew pozorom niczego tutaj nie ułatwia. Wręcz utrudnia powiedziałabym. Bo masę rzeczy musi się zgrać. O wiele więcej niż w "normalnym", tj. nieklimatycznym związku. Trzeba tu jeszcze większego zaufania, zaangażowania, odpowiedzialności etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy tylko ludźmi, a tutaj dodatkowo mamy nie równowagę władzy. Z jednej strony to pomaga, z drugiej może utrudniać.

      Usuń
  2. Czasem się martwię, że ciągle jeszcze odzywa się we mnie dawne życie, że jeszcze ciągle dawne spojrzenie na różne aspekty powodują bunty, uczucie niesprawiedliwości. Bardzo mi to doskwiera bo mam wrażenie iż zawodzę Pana. Ale pociesza mnie że to trwa coraz krócej, bo wiem, że to co się dzieje, czego się ode mnie oczekuje i wymaga ma sens i cel. Jak na razie to uważam, że wady to mam tylko ja, a to, że czasem wydaje mi się .....no właśnie to tylko mi się wydaje....
    Pocieszają mnie takie wpisy bo to znaczy że....jeśli tak cudowna niewolnica o tym pisze to ....znak, że ....że nie tylko ja mam takie przemyślenia i zmartwienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała jesteś sobą, stara i nowa, dawna i obecna. :). Każdy z nas ma wady. Ja, Ty, Twój Pan, mój Pan. To ich przecież nie czyni "mniej Panem", prawda?

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty