Inspekcja

 Podszedł do mnie i podniósł mój podbródek do góry.

- Myłaś dziś włosy?

- Tak, Panie.

Popatrzył z dezaprobatą i przejrzał je. Otworzył mi usta i zajrzał w zęby.

- Musisz dokładniej je myć.

Spojrzał na szyję, obejrzał twarz.

A ja poczułam się taka mała i uległa... Własność. Tak właśnie dokonuje się jej przeglądu, inspekcji. I uwielbiam to uczucie.

Pamiętam jak kiedyś byłam bardzo chora, Pan znalazł mnie całą telepiąca się z zimna. Nawet nie miałam gorączki, po prostu było mi straszliwie zimno. Włożył mnie wtedy do wanny i wlał tam gorącej wody. A następnie delikatnie mnie mył. Nogi, ręce, ciało. Polewał mnie gorąca woda, aż się uspokoiłam i nagrzałam. Przestałam drżeć. 

Takich wspomnień mam wiele, ale to akurat wyjątkowo utkwiło mi w pamięci. Był ze mną i obok mnie w wielu momentach, gdzie to ja potrzebowałam opieki. Podawał herbatę, gotował rosół na przeziębienie, szedł po leki w środku nocy, jechał samochodem, gdy źle się poczułam będąc sama, był obok, tak zwyczajnie...

Mało "niewolniczo"... A może wręcz przeciwnie... Bardzo niewolniczo...

[He looked on her intently. He studied her. He gave her great attention. She turned her head to one side, her wrists secured in many turns of the binding fiber, her fists clenched....on earth many men did not even know their wives...Never, truly had they seen them. But a Gorean Master will know every inch, and care for every inch, of one of his slave girls. He will know every hair, every sweet blemish of her. In a way she is nothing to him, for she is only a slave. But in another way she is very important to him. (…) She is his property.]

Hunters of Gor, p. 145.

Spojrzał na nią uważnie. Studiował ją. Poświęcił jej wiele uwagi. Odwróciła głowę na bok, jej nadgarstki były zabezpieczone wieloma zwojami włókna, jej pięści zacisnęły się... (…) na ziemi wielu mężczyzn nawet nie znało swoich żon... Nigdy, naprawdę ich nie widzieli. Ale Goreanski mistrz będzie znał każdy cal i dbał o każdy cal swojej niewolnicy. On pozna każdy włos, każdą jej słodką skazę. W pewnym sensie jest dla niego niczym, bo jest tylko niewolnicą. Ale z drugiej strony jest dla niego bardzo ważna. (…) Jest jego własnością.

["Come here," I said, "and kneel here." She rose from the water, it dripping from her body, and came and knelt on the grass, on the bank of the small stream, where I had indicated. I took the comb from her and laid it to the side. I then took the brush and, kneeling behind her, began to brush out her hair. It is not unusual for Gorean masters to comb and groom slaves, or ornament them personally, much as they might any animal that they owned.]

Savages of Gor, p. 237.

„Chodź tutaj” – powiedziałem – „i uklęknij tutaj”. Podniosła się z wody, która kapała z jej ciała, podeszła i uklękła na trawie, nad brzegiem małego strumienia, gdzie wskazałem. Wziąłem od niej grzebień i odłożyłem go na bok. Następnie wziąłem szczotkę i klękając za nią, zacząłem czesać jej włosy. Nie jest niczym niezwykłym, że goreańscy mistrzowie czeszą i pielęgnują niewolników lub ozdabiają ich osobiście, tak jak robiliby to z każdym innym zwierzęciem, które by posiadali.

---

He walked over to me and lifted my chin up.

- Did you wash your hair today?

- Yes, Master.

He looked at it disapprovingly and looked through it. He opened my mouth and looked into my teeth.

- You must wash them more thoroughly.

He looked at my neck, looked at my face.

And I felt so small and submissive.... Property. This is how it is reviewed, inspected. And I love that feeling.

I remember once when I was very sick, the Master found me all shivering from the cold. I didn't even have a fever, I was just terribly cold. He then put me in the bath and filled it with hot water. And then he gently washed me. My legs, my arms, my body. He poured hot water over me until I calmed down and warmed up. I stopped shivering.

I have many such memories, but this one is particularly memorable. He was with me and beside me in many moments when I needed care. He served me tea, cooked me broth, went to get my medicine in the middle of the night, drove me in the car when I felt bad when I was alone, he was beside me, just like that...

A little "slavish"... Hmm? How so? A Master who serves tea to a slave? Is he a true Master?

Or maybe the opposite... Very “slavish”... Very Gorean... 

Komentarze

  1. Ja raczej nie miałam nigdy takich inspekcji. Raz? Może dwa? Nie licząc inspekcji stanu wilgotności miejsca wiadomego czasami znienacka. To akurat dość często. Zawsze mnie to strasznie zawstydzało i deprymowało. Długi czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to taki aspekt... Hmm... Czuję się zaopiekowana, jak zwierzątko właśnie ale i poniżona, zawstydzona, to też...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty