Niemonogamia - teoretycznie

 Ostatnio zainteresowałam się tematyką niemonogamii i poliamorii. To, co mnie w poliamorii pociąga to także etyka i filozofia – bardzo mi bliskie. Po pierwsze uczciwość i szczerość wobec partnera – nawet jak spodoba Ci się inna osoba, to możesz przyjść i powiedzieć „Polubiłam X” albo „Zafascynowałam się Y”. Nie oznacza to, że nie pojawią się nigdy negatywne emocje z tym związane, ale można o tym szczerze porozmawiać. Zresztą pociągają mnie wszelkie odcienie konsensualnej niemonogamii – swing polegający tylko na wymianie partnerów, otwartość związku, gdzie od czasu do czasu można zrobić coś z innymi, aż po właśnie poliamorię, gdzie wchodzi także pewnego rodzaju więź z każdą zaangażowaną osobą (a w niektórych relacjach przybiera to wręcz postać tzw. Grupowego małżeństwa, gdzie ludzie żyją ze sobą na co dzień, ale to wcale tak być też nie musi). Wiele form niemonogamii i otwartości występuje także w klimacie. Otwartość nie musi zresztą dotyczy tylko seksu, ale w wersji soft może być zgodą na flirty, zaangażowanie emocjonalne w relacje z innymi lub praktyki okołoseksualne z innymi partnerami (wspólnie lub oddzielnie). 

Dlaczego etyka jest ważna? Bo podstawową zasadą jest: nie krzywdzić nikogo. Przymus, manipulacje i półprawdy nie wchodzą w grę. Dobra i jasna komunikacja jest podstawą. Bez względu na to, jaki jest to układ, wydaje się to być o wiele lepsze od zdrady, na które – o paradoksie – jest większe przyzwolenie w polskim społeczeństwie.

Co ważne osoba poliamoryczna nie musi wcale żyć w relacji poli. Może wybrać monogamię świadomie, z różnych pobudek. A jednak jest to co innego niż narzucona kulturowa i niepoddawana nigdy refleksji monogamia (tak, bo tak trzeba i tak jest od setek lat, ewentualnie bo tak każe religia czy moralność – co zastanawiające moralność przecież powinna bazować na wartościach a nie ilości osób, których dotyczy). Gdy zdamy sobie z tego sprawy okaże się, że takie pojęcia jak „zazdrość”, „wierność” mogą być definiowane bardzo różnie w zależności od pary/danej relacji / danej osoby. Wybór między monogamią a poliamorią nie jest także do końca zerojedynkowy i przedstawić go możemy raczej na skali, jako spectrum. A nasze miejsce na tym spectrum może się zmieniać w zależności od etapu życia, okoliczności i samoświadomości siebie. Zależy także, czy spotkamy odpowiednią osobę.

Jeśli spojrzymy na niemonogamię pod kątem kulturowym to okaże się, że nie jest to zjawisko ani nowe, ani specjalnie wyjątkowe. Poligamiczne małżeństwa i pewne otwarte zwyczaje dot. seksualności spotykamy w różnych kulturach na świecie. Co nie zmienia faktu, że kultura w dużej mierze reguluje naszą seksualność w taki czy inni sposób.

Co ciekawe wg tego co przeczytałam na ten temat  – osoby określające się jako poliamoryczne łączy też podobna filozofia życiowa – szacunek dla różnorodności, otwartość, duch zespołowy i myślenie zespołowe, podobne wartości (szczerość, empatia) oraz inteligencja emocjonalna. Te cechy i wartości są mi także bardzo bliskie. Co oczywiście nie oznacza, że każda osoba wykazująca takie cechy będzie się tak określać, a cechy takie mogą przejawiać także osoby pozostające świadomie w związkach monogamicznych. Chodzi jednak przede wszystkim o wyzwolenie się z narzuconych nam kulturowo nakazów dot. Kształtu relacji czy związków. I w tym kontekście jest to bliskie także temu, co mówi filozofia Gorean: bądź sobą i bądź w tym szczery.

I nie, nikogo absolutnie nie zachęcam do niemonogamii, to wbrew pozorom wydaje się być dużo trudniejsze niż można sądzić na pierwszy rzut oka. Wymaga ogromu zaufania, samoświadomości, ogarniania swoich emocji, empatii i dobrej komunikacji. 

Komentarze

Popularne posty