Pułapka relacji M/s

Każda relacja, związek ma swoje wyzwania. Pisała już orja o komunikacji, bezpieczeństwie, konsensualności. Dziś chciałabym podzielić się jeszcze jednym przemyśleniem odnośnie zagrożeń dot. tego typu relacji. Jest nim odczłowieczenie niewolnicy (lub Mastera). W obu wersjach wygląda trochę inaczej, ale to odczłowieczenie niewolnicy wydaje się być częstsze. Już wyjaśniam, co mam na myśli.

Niewolnica w relacji M/s jest dla Pana. Nie ma prawa do nie. Żyje dla Jego przyjemności. To wszystko hasła, które są znane i często się pojawiały też na blogu. Są prawdziwe. Ale wszystko to działa tylko jeśli obie strony podchodzą do tego racjonalnie.  Pisałam o tym, że musi być pięknie, więc relacja ma zaspokajać potrzeby obu stron. Odczłowieczenie niewolnicy polega na tym, że jej Pan(i) przestaje uważać ją za człowieka z jego własnymi potrzebami… np. emocjonalnymi (choć nie tylko). Skoro niewolnica jest rzeczą, to nie trzeba się przejmować tym, co ona czuje, co myśli. Ona ma nie sprawiać problemów i służyć przyjemności Pana. I w 90% sytuacji to może tak działać i podobać się obu stronom (orję degradacja bardzo pociąga). Tylko, że jeśli Pan zapomni o tych pozostałych 10% - o trosce o nią, o sprawdzeniu raz na jakiś czas jak ona się czuje… jeśli nie będzie pytał, jeśli nie będzie reagował na sygnały… a ona nie powie (a może nie powiedzieć z wielu powodów – bo nie będzie chciała sprawiać problemu/zawieść Pana i siebie, bo sama narzuci sobie idealny obraz siebie i wytłumaczy słowami „Pan może wszystko”), to może okazać się, że ona będzie za wszelką cenę próbować być idealna i jednocześnie ponosić koszt emocjonalny takiej sytuacji. I prędzej czy później to wyjdzie. Dlatego tak ważna jest komunikacja, rozmowa, i pozwolenie sobie na bycie… ludźmi. Na błędy. Na trudności. Na problemy z komunikacją (wciąż!). Bo trudności się pojawią. Prędzej czy później. Życie nie jest fantazją, w której wszystko jest idealnie. Uległe kobiety są oddane, gotowe na wiele, ale są też nadal ludźmi, kobietami, często o wysoko rozwiniętej empatii i wrażliwości. 

Czy Pan może być odczłowieczony? Owszem. Często taki wizerunek się przedstawia w BDSM. Idealny, pewny siebie, człowiek sukcesu, stereotypowa (w negatywnym sensie) męskość. W Gorean podoba mi się to, że mówi się bardziej o autentyczności, o honorze, o tym, że popełniamy błędy i ważniejsze jest to, jak na nie reagujemy. Mówi się o tym, że nie trzeba zakładać masek. Wręcz przeciwnie – trzeba być sobą. Tylko starać się być sobą w jak najlepszej wersji.

Komentarze

Popularne posty