Powinno być pięknie
Ostatnio wzięłam udział ciekawej dyskusji na czacie goreańskim – czy niewolnica ma granice? Wiele osób uważa (i spotkałam się z tym kilkukrotnie), że niewolnica nie ma granic. A kajira to taka super niewolnica, więc w ogóle nie ma już absolutnie żadnych granic, potrzeb, nic… To nie jest jednak takie proste.
Orji wydaje się, że mądry i odpowiedzialny
Master… to Mistrz i Pan jednocześnie. Pan bo włada, kontroluje, bo rządzi i
dominuje. Ale też i Mistrz – bo taka relacja wymaga pewnego mistrzostwa.
Zrozumienia siebie, racjonalności, odpowiedzialności, honoru, empatii. Jeśli to
wszystko jest – to niewolnica może powiedzieć „nie mam granic”, „oddaje się
cała”. I tylko wtedy, bo tak naprawdę Pan i Mistrz sam tych granic złamie
brutalnie, ale uszanuje je lub jeśli nawet – poprowadzi ją i siebie tak, by ona
sama przesunęła swoje granice dla niego. I to są te piękne historie, piękne i
głębokie relacje, które bazują na oddaniu, często miłości. „Jeśli nie jest
pięknie, to nie jest Gorean”. Jeśli naprawdę rozumiesz filozofię GL to nie da
się wziąć tylko jednego aspektu – oddania i posłuszeństwa niewolnicy i oderwać
go od całej filozofii tych relacji. Całość się bowiem dopełnia i sprawia, że
jeśli jest odpowiednie dopasowanie – działa z korzyścią dla obu stron. Dla
niewolnicy, która pragnie oddać się naprawdę w pełni i dla Pana, który w pełni
chcę ją posiadać. Reszta to już szczegóły zależne od Pana i od niewolnicy.
No two masters are the same,
except as each is a total master, as no two slaves are the same, except as each
is a total slave.
~Kajira of Gor, page
293
Nie
ma dwóch takich samych panów, z wyjątkiem tego, że każdy jest całkowitym panem,
ponieważ nie ma dwóch takich samych niewolników, z wyjątkiem tego, że każdy
jest całkowitym niewolnikiem.
Dlaczego więc pojawia
się tak dużo stereotypów o relacjach Goreańskich między Panem a kajirą? Tego
orja nie wiem. Ale być może dlatego, że ludzie patrzą powierzchownie… czytają
powierzchownie…? Widzą niewolnicę na smyczy swojego Pana, widzą ją nagą i
klęczącą, czytają o jej oddaniu bez granic itd. Ale to, czego być może nie widzą
to to, że droga do tego punktu była długa, że nie da się „pójść na skróty”, nie
widzą ile Pan włożył w nią czasu, wysiłku, troski… Czytają o tym, że jest
chłostana, ale nie widzą, że sama o to prosiła… Czytają o tym, jak podaje Panu
kawę klęcząc, ale nie widzą, że gdy była chora to Pan przygotował dla niej
posiłek i kazał jej zostać w łóżku. Nie widzą tej mieszanki bezwzględności i
troski zarazem. Surowości i opiekuńczości. Nie widzą, że ona czasem potrzebuje
przymusu, potrzebuje nie mieć wyboru, bo to ułatwia jej pokonanie swoich
własnych ograniczeń i wstydu. Widzą, że ona chodzi nago co wieczór, ale nie
widzą, że dzięki temu polubiła swoje ciało i jest Mu za to bardzo wdzięczna.
Widzą, że okrutnie ją ukarał, ale nie wiedzą, że kara pomogła jej się oczyścić
z poczucia winy. Widzą, że płacze, ale nie wiedzą, że ze łzami wypływa z niej
cały stres i napięcie. Widzą, że ona nie ma prawa do własnego zdania, ale nie
wiedzą, że co wieczór siadają i rozmawiają, a On pyta i słucha uważnie, bo sam chce. Widzą, że On
jest Panem a ona niewolnicą, a nie wiedzą, że dzięki temu oboje dopasowali się
do siebie, spełniają swoje potrzeby i są szczęśliwi.
Ta relacja ma ubogacać,
rozwijać, dawać spełnienie obu stronom… Jest głęboka, jest czasem trudna, bo
rozwój nie zawsze przychodzi łatwo. Nie jest dla wszystkich. Ale zawsze ma służyć obu stronom i zawsze
jest konsensualna. Zawsze!
Teraz ta trudniejsza część:
Jednak… predatorzy i
manipulatorzy istnieją. Są realni! Istnieją ludzie, którzy z każdej
wizji wyjmą tylko to, co im pasuje i użyją tego nie dla dobra obu stron, ale
tylko i wyłącznie dla swoich korzyści. Będą mówić piękne słowa, będą kłamać,
będą przekręcać wszystko na swoją korzyść. Nazwą to BDSM lub Gorean, żeby się uwiarygodnić. Każdy może dać się oszukać i zwieść.
Każdy może zostać skrzywdzony. Dlatego rozmawiajcie, czytajcie, pytajcie…
uważajcie na "czerwone flagi" - świadomość i wiedza to tarcza, która
chroni przed nadużyciami. Może nie w 100%, ale jeśli nawet zmniejsza ich ryzyko
– to warto.
Jak zawsze wpis jest pouczający i dający do myślenia. awe powielokroć czyta wpisy orji, bo są mądre i dające wiedzę a zarazem otuchę.
OdpowiedzUsuńona myśli, że nawet po długim szkoleniu, nawet gdy niewolna ma ogromne pragnienie służby i kocha swojego Pana, mimo tego ma ograniczenia i nawet gdy jedne zostaną pokonane, gdy granica zostanie przesunięta to niewolnica się rozwija i z czasem pojawiają się nowe granice, nad którymi trzeba pracować.
Dlatego tak ważna jest wola Pana aby zechciał z nią pracować i uczyć tą którą zechciał wziąć na służbę. awe wierzy w to, że jeśli zdecydował się na to, to ma cierpliwość aby kontynuować kształtowanie niewolnicy dla swojej przyjemności i jej dobra.
Ma nadzieję że nie popełnia nietaktu takimi przemyśleniami, to tylko jej odczucia.
Co do predatorów jak orja nazwała pseudo masterów....to .....zakochana i oddaną niewolna ma często opaskę na oczach i nie dostrzega ,,czerwonych flag,, to smutne i niebezpieczne, może dlatego tak ważne są społeczności i kontakt z innymi ludźmi z klimatu, przyjaciele, bo czasem taka uległa nie dostrzega zagrożenia i destrukcji jaką powoduje relacja stworzona przez oszusta....