Własność Pana

Jestem własnością Pana. Może to niektórych szokuje. Ale ja uwielbiam być traktowana jak własność, bez prawa do decyzji i bez kontroli. Pomijając codzienne życie, gdzie to Pan ma ostatnie słowo, ma to jeszcze dwa dodatkowe i szczególne wymiary... :)

Jeden to uprzedmiotowienie i degradacja do roli zwierzęcia. Gdy mogę służyć jako podnóżek albo leżeć na podłodze jak zwierzę. Tak, czuję się zwierzęciem i to jest moim zdaniem dobra analogia. Taka myśl bardzo mnie porusza. Z jednej strony jestem bowiem ukochanym zwierzęciem, jestem głaskana, rozpieszczana czasem, ale też i karana, dyscyplinowana. Czasem dosłownie wręcz lubię łasić się lub prosić skomląc, lizać Pana stopy, całować dłonie i nadstawiać się do głaskania. O jedzeniu z miski nie wspomnę. Jednocześnie jestem uczona posłuszeństwa i oddania.

Jestem też Jego zabawką. Tak, to też mój element uprzedmiotowienia. Być narzędziem dla przyjemności, wyuzdana, aktywna, zaangażowana, by wypaść jak najlepiej. W seksie zazwyczaj bardzo się staram. Za każdy seks dziękuję... Zupełnie szczerze. Dziękuję za to, że On mnie chce używać. Często błagam o seks. Uwielbiam wtedy widzieć na Jego twarzy satysfakcję. 

Wyobrażam sobie też, że mogę być pożyczoną innemu... Nie dlatego, że Pan mnie nie chce, ale dlatego, że On jest ze mnie dumny i chce się mną pochwalić, jak rzeczą właśnie. I że ja nie mam nic do powiedzenia... Jestem Jego własnością i może mnie pożyczać.

To, gdy mówi o mnie jak o swojej  własności, bardzo na mnie działa... A gdy robi to przy innych ludziach, z innymi mężczyznami jeszcze... To oh...

Komentarze

  1. Bardzo odważne podejście...ale widać dzięki temu, że jesteś pewna i spełniona....awe ciągle się jeszcze wielu rzeczy boi i wie, że to ją ogranicza.... pisałaś o użyczeniu własności, to mi przypomniało o rozmowie z Panem o wystawieniu własności na widok publiczny...bo Pan chce się chwalić swoją rzeczą ,co jest dla niewolnicy komplementem....ale to byłoby ekstremalne doświadczenie , tak jak z pożyczeniem, do takich doznań trzeba dojrzeć....awe widzi ,że orja już osiąga tą dojrzałość i pewność, jest bardzo blisko, i jest piękna w tym co czuje i robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Nie wiem czy odważne... może po prostu bazujące na głebokiej więzi i przekonaniu, że On naprawdę mnie posiadł na każdym poziomie.... :). Staram się rozwijać w tym i przyznam się, że na Jego słowo jestem w stanie chyba już zrobić wszystko. Cieszę się, że przynał mi tak dużą swobodę (kontrolowaną) i pozwala mi się rozwijać. :) Cieszę się, że mogę tu być, poznawać ludzi, rozmawiać... służyć Mu publicznie w pewnym sensie :)

      Usuń
  2. Bardzo odważne podejście, jak zwykle widać że Twoja uległość jest dojrzała i ugruntowana. Ja również lubię myśleć o sobie jako własności Pana. Czasem rozmawiamy z Panem o tym, że mogę zostać komuś pożyczona... Na ten moment to wydaje się zbyt trudne, ale mam nadzieję, że jeśli kiedyś to nastąpi to Pan będzie mógł być ze mnie zadowolony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komenatrz :). Myślę, że na wszystko potrzeba czasu, a i tak nie każda paraktyka "musi" nastąpić. Mnie takie myśli poruszają, są wbrew pozorom - przyjemne. I tak, jedyne, czego się obawiam to to, żeby Pan był ostatecznie ze mnie dumny, zadowolony ...

      Usuń
  3. Ja też uwielbiam czuć się własnością i dziwką... Do "zwierzątkowych" akcentów mam mieszane uczucia, ale coraz bardziej mi się to podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy odczuwa to inaczej :). Ale myślę, że jest w tym coś "wyzwalającego" :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty