Niewolnica idealną żoną?

Jakiś czas temu rozmawialiśmy z Panem dużo o tym, czego w kobietach szukają mężczyźni. Przyczynkiem do tego były wypowiedzi mężczyzn w Internecie na temat udanych związków, małżeństwa i idealnych „żon”. Różne cechy były wskazywane, na przykład:

- okazywanie szacunku wobec męża

- wywiązywanie się z obowiązków domowych, a tym dobra umiejętność gotowania :-)

- brak ograniczania wolności męża, w zakresie np. hobby, znajomych, wyjść, wspieranie go w tym

- dbanie o siebie, fizyczne, o swój styl, wygląd 

- rozwiązywanie nieporozumień w cztery oczy, bez scen i kłótni przy znajomych czy innych osobach, bez tupania nogą, stabilność emocjonalna 

- duża otwartość w zakresie seksualnym, i otwarcie się na męża, jego zadowolenie 

- zaangażowanie finansowe kobiety i odpowiedni podział „finansów” lub odwrotnie - rozważne zarządzanie finansami domowymi, brak rozrzutności 

- ostatnie słowo zawsze należy do męża

- kobiecość i dziewczęskość, brak wstydzenia się swojej słabości czy uległości, widzenie w tym swojej siły.

Można się oczywiście pośmiać z tych wymagań, ale… uważam, że dobrze też, że i mężczyźni, i kobiety wiedzą kogo szukają, i jakie mają oczekiwania wobec drugiej strony. Myślę, że takie coś pomaga uniknąć rozczarowań w przyszłości. Każdy powinien mieć wybór jak chce żyć, w jakim modelu związku (w tym kontekście jestem feministką, jakkolwiek może to oburzać feministki :)). 

Druga refleksja jest taka, że wcale mnie to nie oburza. Ze przecież podobny poradnik można by zrobić dla mężów o tym jak okazywać miłość i troskę swojej żonie. Małżeństwo to nie pole walki. To miłość i oddanie drugiej osobie. 

Trzecia refleksja jaka mi przyszła do głowy, to taka, że niewolnica to w zasadzie idealny materiał na żonę ;-). Swoją drogą nie jest to takie odległe od rzeczywistości, bo dużo takich relacji kończy się na małżeństwie z niewolną :). Mimo wszystkich demokratycznych idei w społeczeństwie, w związkach wciąż wielu mężczyzn szuka posłusznej i uległej żony, a kobiety dominującego i odpowiedzialnego męża. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na popularność ruchu takiego jak np. TradWife. 

Jak to napisał mój Pan „Wiesz, coś w tym jednak jest. Fajnie jak kobieta jest Twoją podporą. Czujesz się naprawdę dobrze i spełniony.”

Myślę, że całkiem nieźle idzie mi, jeśli chodzi o punkty powyżej. Szacunek, posłuszeństwo, brak kłótni, obowiązki domowe, zadowolenie seksualne mężczyzny… jedynie to gotowanie mnie trochę martwi, bo to zdecydowanie nie jest mój konik, chociaż się staram i dużo się już nauczyłam :). Więc tutaj też chyba nie jest tak źle :). Moim celem jest być jak najlepszą dla mojego Pana... :).

Komentarze

  1. Już czytając, pomyślałam sobie, że coś jednak w tym jest. Myślę, że całkiem sporo. Jesteśmy różnie (kobiety i mężczyźni). Mamy z natury różne mózgi, predyspozycje i oczekiwania. Wcale nie dziwią mnie te odpowiedzi ani powstanie takiego ruchu TradWife. Nie znam go co prawda i mogę się jedynie domyślać jakie są założenia jego działalności. Zgadzam się jednak z Twoimi końcowymi refleksjami. Ja sama chciałabym mojemu mężczyźnie ślubować posłuszeństwo. Kiedyś, wcale nie tak dawno, słowa te były w przysiędze małżeńskiej kobiety. Potem zniknęły. Zostały jeszcze w niektórych zborach protestanckich. Szkoda, że tylko w niektórych... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charlotte :) Jeśli się nie mylę, można uzgodnić i dołożyć własny tekst do przysiegi ;)

      Usuń
  2. Absolutnie zgadzam się z tym, że niewolnica to potencjalnie żona idealna. Rola żony jeszcze przede mną, mam nadzieję że będę się w niej spełniać. Mimo że chcę pracować zawodowo i mieć przestrzeń na swoje pasje liczę na to, że uda mi się pogodzić to z byciem tradycyjną (może niekoniecznie idealną) żoną dla swojego Pana. Wydaje mi się że da się to połączyć, szczególnie jeśli wierzę w to, że taka rola, żony uleglej mężowi, jest dla mnie naturalna. Zresztą jesteś chodzącym dowodem na to że się da, bardzo to podziwiam :) Odnosząc się do komentarza powyżej - również żałuję, że nie ma tego fragmentu w przysiędze. To byłoby dla mnie jeszcze większe i głębsze przeżycie, gdybym w obliczu moich bliskich w pełni otwarcie mogła ślubować Panu posłuszeństwo. Aż się rozmarzyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy jestem chodzącym dowodem, ale miło, że tak to widzisz :) Staram się :). Myślę, że uległość w relacji nie musi oznaczać rezygnacji z pasji czy pracy. Druga strona chce przecież naszego rozwoju, szczęścia, a przynajmniej tak być powinno :). Ja mam wręcz obowiązek się rozwijać :)

      Usuń
  3. Myślę, że przecież każda kobieta wychodząc za mąż pragnie być taką idealną żoną, pragnie być podporą i kochającą kobietą swojego męża. Dużo zależy też od mężczyzny jeśli jest z natury dominujący to poprowadzi tak swoją żonę, iż nawet nie zdając sobie sprawy stanie się niewolnicą i spełnioną uległą 😀
    Najważniejsze aby oboje byli spełnieni...i mięli prawo wyboru...ale tak, niewolnica to idealna żoną dla dominującego męża 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama dominującą natura to za mało. Musi się łączyć z odpowiedzialnością i predyspozycjami do mądrego prowadzenia drugiej osoby, tak żeby umiała się odnaleźć w roli idealnej żony/partnerki jednocześnie czerpiąc z tego spełnienie..

      Usuń
    2. Zgadzam się. I łączyć się z pewnym dopasowaniem... nie tylko klimatycznym, ale takim życiowym ;).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty