Fantazja o kolacji...
To się nigdy nie wydarzyło... To moja fantazja. Pan kazał ja spisać, wysłać, przeczytał ją. Związał mnie i kazał klęknąć w nadu, a potem powiedział do mnie kilka słów... które zachowam dla siebie :). Ale fantazją mogę się z Wami podzielić.
- Jaki jest obowiązek niewolnicy? – pyta Pan.
- Absolutne posłuszeństwo – odpowiedziałam.
- I co jeszcze? – dopytywał Pan.
- Zadowalanie Pana – odpowiedziała ona.
- Dobrze. Zadam Ci teraz orja jeszcze jedno pytanie. Czy obowiązkiem kajiry jest też służenie każdemu Wolnemu, w zakresie w jakim jej Pan uzna to za stosowane?
- Tak, Panie – odpowiedziałam.
- Za chwilę przyjdą goście. Chcę, żebyście obie trzymały się protokołu. Będziecie usługiwać mnie i innym. Jedna osoba przyjdzie bez niewolnicy. Orja, jako Pierwsza, od Ciebie wymagam więcej, będziesz usługiwać mojemu znajomemu, przyjdzie sam, nie ma niewolnicy.
Pojawili się gości. Inni Panowie z ich niewolnicami. Ale jeden, który się zjawił był sam. Pan go przywitał, zawołał mnie i poinformował go, że „orja jest do Twojej dyspozycji”. Słyszałam jak rozmawiają, on podziękował Panu. Rozmawiali o mnie jak o rzeczy, stałam się podarunkiem, cennym, lecz wciąż podarunkiem. Panu usługiwała będzie dziś Jego druga uległa - Luna. Patrzyłam na to trochę z zdziwieniem, bo oto mój Pan stanie się dziś dla mnie niedostępny, tylko ona będzie klęczała przy Jego nodze. Jego na wyłączność. Szybko jednak pozbyłam się tych myśli. Dla niej to też pierwszy raz… usługiwanie Panu publicznie. Ja po prostu miałam inne zadanie. Spojrzałam na mężczyznę, któremu miałam dziś służyć. Czułam się niepewnie. Co o mnie myśli? Czy mu się podobam? Wiedziałam, że będę chciała wypaść jak najlepiej i wiedziałam, że Pan będzie mnie obserwował.
Mój Pan uśmiechnął się do mnie i powiedział „Nie przynieś mi wstydu”. Spojrzałam niepewnie na mężczyznę przede mną. Uśmiechnął się. „Witaj orja”. „Witaj Master” – odpowiedziałam. Forma „Pan” była zarezerwowana wyłącznie dla mojego Pana, ale jednak nie wypadało i nie wolno było mi zwracać się po imieniu. Nie chciałam zostać ukarana za niezastosowanie się do protokołu. „Napije się Master czegoś?” – zapytałam, próbując poradzić sobie z niezręcznością tej sytuacji. „Tak, możesz mi nalać wina” – odpowiedział. Zaczął rozmawiać z innymi ludźmi, nalałam wina, podałam je odpowiednio. Podziękował lekkim skinieniem głowy, ale poza tym jakby mnie nie zauważał. Oddaliłam się więc nieco, wypatrując czy mnie nie woła, i zaczęłam rozmawiać z innymi niewolnicami. Spojrzałam na mojego Pana. Także był zajęty rozmową… z Lumą. Przez moment chciałam się przyłączyć, ale powstrzymałam się. Widziałam w Jego oczach, że ma na nią ochotę i niesamowicie to mnie zadziałało. Spojrzał na mnie z oddali, szybko spuściłam wzrok i zajęłam się obowiązkami.
Spotkanie było przyjemne. Mężczyzna, któremu służyłam był miły dla mnie, parę razy wzywał mnie i o coś prosił. Nie dotykał mnie. Raz złapał mnie za dłoń. Drgnęłam. Zastanawiałam się, czy mój Pan do widzi.
Po posiłku przyszedł czas na deser. To czas, kiedy panuje większa swoboda i dozwolone są interakcje z niewolnicami. One nie dostają deseru, ich Pan może się z nimi podzielić, ale nie musi tego zrobić. Jeśli były miłe i przyjemne… być może dostaną trochę słodkości. „Orja” – zostałam zawołana. „Siadaj mi na kolana”. Poczułam się zmieszana, ale nie dałam tego po sobie poznać. Usiadałam na kolanach obcego mężczyzny, objął mnie w pasie. Czułam jego dotyk, to że zrobiło mi się przyjemnie... i wstydziłam się spojrzeć na mojego Pana. „Jak się Master bawi?” – zagadnęłam. „Bardzo dobrze, dzięki Twojemu Panu. Ma cudowna niewolnicę. – odpowiedział. - Chcesz trochę ciasta?” – dodał zanim zdążyłam cokolwiek odrzec. „Jeśli uważasz Master, że zasłużyłam…”. „Klęknij, ręce za siebie”. Nabrał trochę ciasta na dłoń i posunął pod moje usta. Nie spodziewałam się tego. Jakże upokarzające to było. Miałam zjeść resztki ze stołu niczym pies, nakarmiona przez obcego mężczyznę. A jednak czułam ogromne podniecenie tą sytuacją. Zapomniałam więc o tym, że inni patrzą i otworzyłam usta. Zlizałam ciasto z jego dłoni. „Dziękuję Master”. Roześmiał się, z wyższością. Sprawiało mu przyjemność, że oto klęczę przed nim, i jestem na każde jego skinienie.
Mój Pan i Luna zniknęli gdzieś na chwilę. Atmosfera zrobiła się luźna. Master odesłał mnie. Kiedy wszystko zaczynało się kończyć i ludzie odchodzili do swoich spraw, pojawił się z moim Panem. „Orja, chodź z nami” – zawołał mnie mój Pan. Poprowadził mnie do drugiego pokoju. Przyszła też Luna. „Będziesz się przyglądać Luna” – zarządził mój Pan. Nie wiedziałam o co chodzi, ale szybko domyśliłam się. „Orja, mój przyjaciel jest zadowolony z tego jak mu służyłaś, spodobałaś Mu się i zapytał mnie, czy mógłby skorzystać z Ciebie w inny sposób”. Zamarłam. „Zgodziłem się. Ale chcę to widzieć i brać w tym udział, bo to Twój pierwszy raz”. „Dobrze Panie, jak sobie życzysz” – odrzekłam i spuściłam wzrok. „Rozbierz się i zaprezentuj, żeby mógł Cie zobaczyć i ocenić”.
Rozebrałam się. Oglądali mnie jak zwierzę na pokazie. Wydając polecenia, obróć się w prawo, w lewo, pochyl się. Dotykali mnie, moich piersi. „Myślę, że jest już gotowa” – rzekł mój Pan. Master przejął inicjatywę. Złapał mnie za włosy i ściągnął na podłogę. „Zadowól go”- powiedział mój Pan i pociągnął mnie za obrożę. Jedna z innych niewolnic, z gości, weszła do pokoju bez pukania. Zmieszana wyszła. Ciekawe co o mnie pomyślała… Nie miało to jednak żadnego znaczenia. Dla uciechy Pana, który chciał mnie sprawdzić, przetestować moje posłuszeństwo. Oddałam Panu władze nad swoją duszą i ciałem. Jestem Jego własnością.
Tej nocy działo się wiele. Kiedy oboje nasycili się, kazał mi podziękować Masterowi za to, ze mogłam mu służyć. Uklęknęłam więc i pocałowałam stopy najpierw swojego Pana, a potem Mastera "Dziękuję". Mężczyźni porozmawiali chwilę. Master pocałował mnie w czoło na pożegnanie. Luna mnie przytuliła. „Chodź Orja, chodź Luna” – idziemy do siebie, zarządził mój Pan. „Byłaś świetna, wszystko widziałam” - powiedziała Luna. Mój Pan odwrócił się do mnie „O tak! Byłaś wspaniała, taką właśnie chciałem Cię uczynić, gotową na wszystko, wyuzdaną, moją zabawką.” „Czy to się powtórzy?” – zapytałam zmieszana. „Możliwe, nie wiem, na pewno nie prędko. Jesteś przede wszystkim dla mnie i mojej przyjemności”. – powiedział -„Chodźcie, obie zasłużyłyście dziś na nagrodę. Spełnię prośbę każdej z Was, rozsądną prośbę!” – dodał śmiejąc się.
Odważna i piękna fantazja. :) Skoro to fantazja, to życzę, by się kiedyś spełniła.
OdpowiedzUsuńDziękuję kochana :*
UsuńJak zawsze pięknie napisane...bo jest w opowiadaniu miłość mimo przedmiotowemu potraktowaniu niewolnicy...bo gdy niewolnica kocha i czuję się kochana zrobi dla Pana wszystko a może i jeszcze więcej....🤗
OdpowiedzUsuńOczywiście :))) orja kocha Pana bardzo :)
UsuńPiękna fantazja i bardzo pobudzająca. Łobuzica z Ciebie Orja��
OdpowiedzUsuńHihi, troszeczkę :) Dziękuję arabelka :)))
Usuń