Porządek natury

Pod pewnymi względami jest to post, którego publikacji odrobinę się obawiam, ale niech się dzieje :).
---

Only where there are true men can there be true women.
Rogue of Gor, p 100.
Tylko tam, gdzie są prawdziwi mężczyźni, mogą być prawdziwe kobiety.

Jednym z podstaw filozofii goreańskiej jest wiara w porządek natury. Spotkałam się nawet z tym, że to w zasadzie główny i jedyny wyznacznik do nazywania się Goraninem. Koncepcje są różne i nie zawsze uporządkowane. Jest bowiem mowa o goreańskiej filozofii, moralności, etyce czy stylu życia. Nie chcę teraz wchodzić w definicje i rozróżnienia, nie mniej jednak chciałabym napisać kilka swoich luźnych uwag i przemyśleń dot. porządku natury. Zilustruje je cytatami z książek. Sporo tych przemyśleń miałam już wcześniej, zanim w ogóle zaczęłam się interesować Gorean Lifestyle. Kroniki pomogą mi zilustrować moje podejście. 

"It is hard to be a man," I said, "until one stands in a relation to a woman. And, I suppose, it is hard to be a woman until one stands in a relation to a man." “What relation," she asked, "Master?" “That of the natural order of nature," I said. "Yes, Master," she said. I looked at her. "I cannot know well the nature of your feelings," I said, "but I know, and well, that women are deep as well as beautiful." "We are so different from you," she said.
Explores of Gor, p. 188.
Trudno być mężczyzną - powiedziałem - dopóki nie zestawisz się z kobietą. I, jak sądzę, trudno jest być kobietą, dopóki nie zestawi się ona z mężczyzną.
- W jakim sensie zestawi się – zapytała - Panie?
- W takim wynikającym z naturalnego porządku natury - powiedziałem.
- Tak, Panie - powiedziała. Spojrzałem na nią.
- Nie mogę dobrze poznać natury twoich uczuć - powiedziałem - ale wiem  dobrze, że kobiety są równie głębokie, jak i piękne.
- Tak bardzo różnimy się od was [mężczyzn] - powiedziała.

Różnimy się jako kobiety i jako mężczyźni. Jesteśmy różni i jednocześnie dopełniamy się.  Mężczyźni są z natury dominujący (mają takie tendencje), kobiety mają natomiast tendencje do uległości. Nie oznacza to, że wszystkie kobiety są uległe a wszyscy mężczyźni dominujący. Możemy na to patrzeć przez pryzmat skali, gdzie na jednym biegunie są cechy kobiece, a na drugim męskie. Oczywiście jako kobieta mogę mieć pewne cechy męskie, a mężczyzna pewne cechy kobiece, ale to nie zmienia faktu, że jedna ze stron przeważa. I to jest OK. To nic złego. Nie musimy być tacy sami, chociaż obecnie nasza kultura często nam to próbuje przekazać. Że to coś złego się różnić, że kobiecość jest gorsza (bo jest słabsza, więc na siłę musimy stawać się męskie...), albo że męskość jest opresyjne, bo jest męskością.

Kobietom przekazuje się, że muszą być silne i niezależne, że słabość to coś złego, że odkrycie swoich emocji to coś złego. Często niestety dlatego, że same zostały kiedyś skrzywdzone przez mężczyznę. Trudno w takiej sytuacji zaufać i otworzyć się. Być może są inne przyczyny, coś, co zostało gdzieś nam przekazane (o tym, co przekazano mi napisałam we wpisie „Maski”).
A jednak takimi stworzyła nas natura i potrzebujemy siebie nawzajem, właśnie dlatego, że się różnimy. Potrzebujemy tego silnego, pewnego siebie, a jednocześnie opiekuńczego mężczyzny, który będzie nas chciał dla siebie.

Dla mnie moja kobiecość jest odkryciem. Długo jej zaprzeczałam. Teraz zaczynam powoli się na to otwierać. Na uległość, seksualność, na to, że chce się podobać też fizycznie. Przyciąga mnie Jego męskość, ta dzika, pierwotna siła, bezkompromisowość, czasem wręcz bezwzględność, a jednocześnie to, że ten Mężczyzna chce mnie dla siebie, otacza mnie opieką i ochroną, jednocześnie wymagając ode mnie podporządkowania się tej męskiej sile (nie mówię tu o sile fizycznej), czasem wręcz brutalności. Nie chcę litości, chcę właśnie doświadczać tej siły. Atawistyczne, pierwotne…Zdaje się z tego sprawę.

There they find men who, for the most part, are quite different from those they are accustomed to on Earth, strong, powerful, uninhibited, uncompromising men, men who have never been subjected to pathological conditioning programs aimed at the taming or debilitation of the male animal and its instincts, men who have never been tricked into the surrender of their natural dominance, men who have retained their sovereignty, that mighty sovereignty in nature without which they cannot be men, without which women cannot be women.
Vagabonds of Gor, p. 444-445.
Znajdują tam [na Gor] ludzi, którzy w przeważającej części różnią się znacznie od tych, do których są przyzwyczajone na Ziemi, silnych, potężnych, nieskrępowanych, bezkompromisowych mężczyzn, mężczyzn, którzy nigdy nie zostali poddani patologicznym programom warunkującym mającym na celu ujarzmienie lub osłabienie swojej zwierzęcej męskiej natury i jej instynktów, mężczyźni, którzy nigdy nie dali się nabrać na wyrzeczenie się swojej naturalnej dominacji, mężczyźni, którzy zachowali swoją suwerenność, tę potężną suwerenność w naturze, bez której nie mogą być mężczyznami, bez której kobiety nie mogą być kobietami.

Oczywiście jesteśmy ludźmi i mamy wolną wolę. Nie musimy poddać się tym instynktom, o których mowa. Możemy wybrać świadomie inaczej. Możemy im też zaprzeczać, możemy je negować. Możemy mówić „kamień to kwiat”, ale czy to, że o tym mówimy zmieni kamień w kwiat? Możemy sobie tego życzyć, możemy nawet przekonać wszystkich na około, żeby uwierzyli, ale to nadal nie zmieni prawdy. Jesteśmy częścią natury i podlegamy także porządkowi natury, podlegamy instynktom, pragnieniom. Możemy się tego brzydzić, uważać za prymitywne, gorsze i niższe… możemy to zaakceptować i cieszyć się tym.

Świat Gor opisany w Kronikach opisany jest z takiej perspektywy, i to świat męski. Jest ukazany w sposób przerysowany, po to by zestawić go z obrazem Ziemi.
Zresztą oddam głos cytatom:

Many Earth moralities encourage resignation and accommodation; Gorean morality is bent more toward conquest and defiance; many Earth moralities encourage tenderness, pity, and gentleness; Gorean morality encourages honor, courage, hardness and strength. To Gorean morality many Earth moralities might ask, "Why so hard?" To these Earth moralities, the Gorean ethos might ask, "Why so soft?"
Marauders of Gor, pg. 8
Wiele ziemskich systemów moralnych zachęca do rezygnacji i dostosowania; Moralność Goreanina jest bardziej nastawiona na podbój i sprzeciw; wiele ziemskich systemów moralnych zachęca do czułości, litości i łagodności; Goreańska moralność zachęca do honoru, odwagi, twardości i siły. Według moralności Goreania w wielu ziemskich systemach moralnych możnaby zapytać: „Dlaczego tak twardo?” Goreanin odnosząc się do ziemskich systemów moralnych mógłby zapytać: „Dlaczego tak łagodnie?”


The men of Gor, like beasts and loving gods, subject the women they own to their total mastery. It pleases them to do so. They are men. Should I be distressed, or displeased? Not truly, for I am a woman. I admire their honesty, that they scorn to conceal the sovereignty which is theirs by nature.
They do not play games.
Explorers of Gor, p. 305.
Mężczyźni z Gor, podobnie jak bestie i kochający bogowie, poddają kobiety, które posiadają, ich całkowitemu panowaniu. To im się podoba. Oni są mężczyznami. Powinnam być zmartwiona czy niezadowolona? Nie do końca, bo jestem kobietą. Podziwiam ich uczciwość, że nie gardzą ukrywaniem suwerenności, która jest ich z natury. Nie grają w gry.


"The men of Gor," she said, "are strong. They are not weak and divided against themselves. They are not tortured. They are integrated and coherent, and proud. They see themselves in the order of nature.
Rogue of Gor, p.100.
- Mężczyźni z Gor - powiedziała - są silni. Nie są słabi i podzieleni przeciwko sobie. Nie są torturowani. Są zintegrowani, spójni i dumni. Widzą siebie w porządku natury.

Czy mężczyźni na Ziemi tacy są? Niektórzy tak. Inni są spętani przez normy kulturowe. Czasami same kobiety „kastrują” mężczyzn, nie pozwalają im realizować się w swojej męskości, nadmiernie ich kontrolują, „matkują”, ugrzeczniają. Przypomniał mi się teraz wpis na jednej z grup w mediach społecznościowych, o którym opowiadał mi mój Pan. Kobieta szukała porady jak odwieść męża od uprawiania sportu ekstremalnego, bo urodziło im się dziecko, i teraz ma „siedzieć w domu”. Oczywiście przy poparciu większości kobiet.
Czasami winne jest wychowanie, gdzie chłopcom mówi się „nie rób tego, bo… [spadniesz, ubrudzisz się, zrobisz sobie krzywdę]” (nota bene to samo przekazuje się dziewczynkom i to też jest szkodliwe). Przekazuje się im, że grzeczność to siedzenie cicho, brak asertywności, to wieczne kompromisy, że musimy za wszelką cenę nie sprawiać innym przykrości, nawet swoim kosztem, unikać sytuacji konfliktowych, bo innym będzie przykro.
Męskości chłopiec nauczy się od innego mężczyzny i tej roli nie zastąpi żadna kobieta. I to jest OK i tak powinno być.

Co nie oznacza, że patrzę na to wszystko stereotypowo. Nie o stereotypach tu mowa. Paradoksalnie… pewni swojej męskości  mężczyźni, nie mają problemu z okazywanie uczuć, nawet łzami, z przyznaniem się do słabości, błędu, okazywaniem troski i czułości.

Goreans do not eschew emotion; eagerness, zeal, warmth, heat and passion are common with them; they tend to be vehement, hearty, cordial, enthusiastic, ardent, impetuous; they are quick to anger, quick to forget, quick to laugh; they do not pretend to subscribe to obvious falsehoods; they value truth over hypocrisy; they have not yet learned to dishonor honor; to live among such folk is to be emotionally free; they live closer, perhaps, to their bodies than some others.
Prize of Gor, p. 389.
Goreanie nie stronią od emocji; zapał, gorliwość, ciepło, gorąco i namiętność są im znane; bywają gwałtowni, życzliwi, serdeczni, entuzjastyczni, żarliwi, porywczy; szybko wpadają w gniew, szybko zapominają, szybko się śmieją; nie udają, że zgadzają się z oczywistymi kłamstwami; cenią prawdę ponad hipokryzję; nie nauczyli się jeszcze lekceważyć honoru; żyć wśród takich ludzi oznacza być emocjonalnie wolnym; żyją być może bliżej swojej cieleności niż inni.

Przy takich mężczyznach kobiety nie boją się być kobietami. Nie boją się ich dominacji, bo widzą swoją uległość jako jej dopełnienie. Nie odkryłabym tego, jeśli On nie odkryłby swojej dominującej natury. A może one nawzajem wyzwoliły siebie? Wiem, że Jego dominacja pozwoliła mi odkryć siebie, polubić siebie jako kobietę, wciąż pomaga.. wyzwoliłam się z konwenansów i schematów, tego co "powinnam". Wciąż to robię, jeszcze długa droga... Oboje to robimy. Dzięki temu czuje się coraz bardziej prawdziwa i szczera sama ze sobą, i coraz bardziej emocjonalnie wolna.

It is the nature of the female to submit; accordingly, it is natural that, when she is forced to acknowledge, accept, express and reveal this nature, that she should be almost deliriously joyful, and thankful, to her master; she has been taught her womanhood.
Marauders of Gor, pg. 155
Naturą kobiety jest poddanie się; w związku z tym naturalne jest, że kiedy jest zmuszona uznać, zaakceptować, wyrazić i ujawnić tę naturę, powinna być niemal szalenie radosna i wdzięczna swemu panu; nauczono ją jej kobiecości.

It is pleasant to have a woman yield to you as a slave. I know of nothing which so exalts the power and manhood of the human male. Too there is apparently nothing which so deeply releases the emotions and yielding sensuality of the human female. In these matters something is touched which obviously bears deeply on the fundamental nature of the sexes. Here, in human relations, is yet another exemplification of one of the major and incessantly recurrent themes of nature, that of dominance and submission.
Rogue of Gor, p. 105.
Miło jest, gdy kobieta oddaje się tobie jako niewolnica. Nie znam niczego, co by tak wywyższyło siłę i męskość ludzkiego mężczyzny. I najwyraźniej nie ma nic, co tak głęboko uwalnia emocje i oddaje zmysłowość kobiecie. W tych sprawach porusza się coś, co oczywiście ma głęboki wpływ na podstawową naturę płci. Tutaj, w stosunkach międzyludzkich, jest jeszcze jedna egzemplifikacja jednego z głównych i nieustannie powracających tematów natury, dominacji i uległości.

Nie wszystkie kobiety na Gor były niewolnicami, większość nie była. Znajdziemy jednak w książkach mnóstwo przykładów na to, że dopiero jako niewolnice odkrywały głębie miłości i seksualności. Oczywiście jak napisałam już – obraz jest przerysowany. Ma to jednak swój cel. Musimy tylko czytać mając w głowie to, że nie chodzi o to, co jest opisane dosłownie, ale o to, co jest ukryte między wierszami.


"A girl is only testing her master," I smiled.
Suddenly he struck me, slapping me cruelly across the mouth. It hurt me. I tasted a bit of blood.
"Do you think," he asked, "that because I care for you I will not be strong with you?"
"No Master," I said.
"I decide----" he said.
"Yes, Master," I begged.
"----that you are my slave."
"Yes, Master!" I cried.
Then I writhed in his arms as he took me, exploding in the deepest and
most profound ecstasies a female can know, those of the slave orgasm, known only to the owned woman. "How could I love you so much," he asked, "if I did not truly own you, if you were not fully mine?".
Slave girl of Gor, pg. 443

[tłumaczenie jest bardzo luźne]
- Dziewczyna tylko testuje swojego Pana - uśmiechnęłam się.
Nagle uderzył mnie w usta. To mnie zabolało. Posmakowałam trochę krwi.
- Czy myślisz – zapytał - że ponieważ zależy mi na tobie, będę ci pobłażał?
- Nie, Panie - powiedziałam.
- Decyduję… - powiedział.
- Tak, Panie – powiedziałam błagalnie
-  …że jesteś moją niewolnicą.
 - Tak Panie! – rozpłakałam się.
Potem wiłam się w jego ramionach, gdy mnie wziął, eksplodując w najgłębszej ekstazie, jaką kobieta może poznać, orgazmie niewolnicy, znanej tylko kobiecie, która jest własnością.
- Jak mógłbym Cię kochać tak mocno- zapytał - gdybym jednocześnie naprawdę nie posiadał Ciebie na własność, gdybyś nie była w pełni moja?
---

*Jeszcze jedno, oczywiste, ale może powinnam dopisać:  Pisząc o dominacji mężczyzn nie mam na myśli patologii i stosowania przemocy wobec bliskich czy krzywdzenia innych. Takie zachowania są zaprzeczeniem męskości, zaprzeczeniem siły, honoru, szczerości i odwagi. Jest to mowa o relacji konsensualnej, gdzie uległość kobieca i męska dominacja uzupełniają się nawzajem i dają wszystkim zaangażowanym spełnienie.

Komentarze

  1. Cześć, myślę, że niepotrzebnie się przejmujesz tak bardzo - jest to fajny wyważony tekst.
    Po raz kolejny cieszy mnie, że podkreślasz dobrowolność i przerysowanie źródła. To powinno wyjaśniać część kwestii spornych.
    Silne kobiety nie z definicji, a z czynów faktycznie łatwiej zaakceptują silnego mężczyznę - moim zdaniem nie potraktują go jako zagrożenie.
    Ostatni cytat mi się bardzo podoba. To testowanie jest takim naturalnym elementem i od Pana zależy na ile pozwoli swojej własności to zrobić.
    Nie odwódź swojego Pana od żadnych sportów i oby Wam na dobre wyszło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie każdemu w dzisiejszym świecie spodoba się fakt, że się różnimy jako kobiety i mężczyźni, ale cóż tak własnie uważam :).
      A ja Pana od żadnych sportów nie odwodzę, haha, nawet jakbym chciała, to sie nie da :)))

      Usuń
  2. Nie będę orginalna bo jak zwykle wpis jest dla mnie pouczający i dający otuchę. Wszystko w nim jest takie oczywiste, bo wypływające przecież z praw natury, i to dziwne, że niby o tym wiemy ale ....zapominamy, zaciera nam się to podczas życia i zakładamy maski...ale jak to napisałaś to w nas tkwi ... Czasem powód negacji swego naturalnego ,,ja,, spowodowane jest traumą z młodości , lub z innych przyczyn ..ale ta natura w nas jest i wystarczy jakiś bodziec, impuls, iskra i odkrywamy w sobie te pokłady naturalnego jestestwa.... dziękuję za twoje wpisy które pomagają mi tak bardzo ... dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze łatwo jest odkryć prawdę o sobie, niektórym być może nigdy się to nie uda. Miło mi, że wciąż tu zaglądasz :*

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty