Odpowiedzialność Pana za niewolnicę - oczami mojego Pana

Krótki wstęp ze strony niewolnicy:
Ostatnio mój Pan powiedział: "Nie byłbym w stanie wejść z kimś [drugą uległą/niewolnicą] w taką relację, jeżeli nie byłbym w 100% pewny, że mogę wziąć na siebie taką odpowiedzialność". To zdanie stało się początkiem rozważań nad odpowiedzialnością ze strony Pana, nad tym jak to wszystko wygląda z Jego strony w naszym przypadku.  Zbliżały się moje urodziny i Pan zapytał mnie co chciałabym dostać. Pomyślałam więc, że nie potrzebuję niczego materialnego, bo wszystko mam. Poprosiłam więc o notatkę na nurtujący mnie temat, taką którą mogłabym tutaj umieścić. Pan przychylił się do prośby. Nawet nie wiecie jak sie cieszę, że mogę tutaj umieścić Jego słowa... i myślę, że to ważne dopełnienie obrazu, który tu opisuje.  

"It is one thing to own a woman," I said, "and it is another to have her within the bonds of an excellent mastery."
Magicians of Gor, p. 465

Zostałem poproszony przez moją niewolną o wpis na jej bloga. Jak to? Niewolna może o coś prosić? Może się czegoś domagać? Uważam, że może, wszystko zależy od tego, jak chce jej Pan. Nasza relacja jest relacją 24h/7. Nie mamy spotkań/sesji. Żyjemy razem ze sobą. Mamy szereg różnych zobowiązań i każdy chce się z nich wywiązywać. Tak, ja też mam swoje, jako Pan. Zobowiązałem się do szeregu rzeczy. Dane słowo wiele dla mnie znaczy. Pamiętaj, że to jest moja perspektywa. Moja optyka. Możesz mieć swoją. Nie będę Cię przekonywał, że moja jest jedyna słuszna. Dla mnie i mojej niewolnej działa.

Obowiązki i prawa są ze sobą powiązane. Prawo decydowania i władza nad drugą osobą pociąga za sobą zobowiązania, inaczej nie jest to władza czy dominacja, tylko wykorzystanie drugiej strony. Pan przyjmując niewolnicę (w takie ścisłej relacji) bierze odpowiedzialność za jej potrzeby. Mowa tu o potrzebach fizycznych, materialnych ale i emocjonalnych, psychicznych. To również odpowiedzialność Pana za odpowiednie wychowanie i ukształtowanie niewolnicy/uległej (wybranymi metodami).

Niewolnica staje się własnością Pana z której będzie korzystał, ale także o którą będzie dbał. Jednak poczynię tu dwa zastrzeżenia ze swojej strony.
1. to nie zwalnia niewolnicy z obowiązku mówienia o swoich emocjach i potrzebach w odpowiedni sposób. Niewolnica także musi  nauczyć się mówić o sobie w sposób spokojny i z szacunkiem wobec Pana.
2. To nie znaczy także, że Pan ma niewolnicy pobłażać, czy że nie wolno mu wywołać w niej negatywnych emocji takich jak smutek, wstyd czy złość (chociaż złości niewolnica powinna się wystrzegać). Takie emocje mogą się zdarzyć i zdarzają się np. przy karaniu. Wszystko jednak powinno być odpowiednio zbilansowane (nie chodzi o to by niewolnice wpędzić w wieczne poczucie winy czy rozpacz, lecz by była ona radosna i sprawiała przyjemność).

Niewolna ma swoje potrzeby. Nawet jeżeli o nich nie mówi, to je ma, bo jest człowiekiem. Wystaw ją na zimno, to będzie miała potrzebę ciepła. Nie daj jej pić, to będzie spragniona. Zadaniem Pana jest takie prowadzenie niewolnej, aby potrzeby te były zaspokajane i to bez ich konkretnego nazywania, wypytywania o nie. Gdy widzę, że dzień był ciężki i jest zmęczona, to biorę to pod uwagę i nie planuję nic obciążającego, tylko każę jej iść spać. Troszczę się o nią. Zobowiązałem się np. do jej finansowego utrzymywania, bo mam taki kaprys i skoro ona oddaje mi siebie, a bardziej nie może się oddać żadna kobieta mężczyźnie, to mogę i chcę ją utrzymywać. Nie mówię o trywialnym kupowaniu prezentów, ciuszków, gadżetów. Mówię o codziennym życiu. O opłatach za dom, zakupy, rachunkach etc. O tym, że gdy przychodzę do domu, to na mnie czeka uśmiechnięta, jest mną zawsze żywo zainteresowana i dobrze mnie zna. Ja znam dobrze ją. Stawiam na głębię relacji. Znamy się długo. Bardzo długo i wiele razem przeszliśmy. Przez to dobrze się rozumiemy. Związek jest drogą, którą przebywa się razem. Wspólnie. Nie biegiem, gdzie ktoś dobiega w innym tempie do mety i nie ogląda się za siebie. Kilku dominujących, z którymi rozmawiałem sprawiało takie wrażenie. Byli egocentryczni i zmieniali uległe, jak maseczki w czasie pandemii. Może potrzebowali nowych wrażeń? Nie mnie to oceniać.

O niewolną trzeba dbać. Odwdzięczy Ci się bezgranicznym oddaniem. Jej celem będzie Twoje szczęście w każdym aspekcie. Jeżeli nie będziesz o nią dbał, to zaczną pojawiać się u niej wątpliwości. A tak, to w swojej uległości będzie szczęśliwa i będzie się realizować. Rozkwitnie, jak róża, która poczuje deszcz. Będzie cieszyć Twoje oko i ciało. Będziesz się mógł nią napawać. I będzie Ci mało. Ja tak mam. Gdy na nią patrzę. Czuję to. Każdy krok naszej wspólnej drogi. Zrobiony razem. Cieszy mnie droga przed nami. Jest jeszcze długa. Intrygująca. Jest nasza. Tylko nasza.


Pan M.

Komentarze

  1. Piękny wpis podziwiam Was Oboje, Pana M. I jego niewolnicę

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne słowa, pełne miłości i szacunku do swojej własności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mądre słowa i podejście. Kwintesencja relacji. Szkoda tylko, że tak mało Mężczyzn to rozumie. Życzę duzo radości i spełnienia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty