Służyć Panu...


Służyć Panu to nie zawsze dobra zabawa, to nie zawsze miłe wyjścia, randki, robienie makijażu, ubieranie ładnych sukienek czy wyszukane zadania i zabawy.

Służyć Panu jest czasami bardzo trudno. To codzienność. To sprzątanie, kiedy już wcale Ci się nie chce. To rozmowy na tematy trudne, o których wcale nie masz ochoty rozmawiać. To zostawanie w domu, kiedy Pan wychodzi na cały dzień. To każde kolejne "przynieść, podaj, zrób", dokładnie wtedy, kiedy zmęczona siadasz z myślą o odpoczynku. To przygotowanie do jedzenia tego, co Pan lubi, a niekoniecznie tego, co lubisz Ty. To zaakceptowanie, że Pan wie lepiej, nawet jeśli jesteś przekonana, że jednak to Ty masz rację. To seks, chociaż jesteś zmęczona i marzysz o spaniu. To brak seksu, kiedyś masz ogromną ochotę i prosisz o to, ale Pan każe iść spać. To zakaz używania telefonu, mimo że Pan sam korzysta cały dzień. To wstawanie wcześniej, chociaż Pan jeszcze śpi i śpi dużo dłużej od Ciebie. To pokorne spuszczenie głowy, kiedy na Ciebie krzyczy za coś, co zrobiłaś albo czego nie zrobiłaś, jak On chciał. To samokontrola, by poradzić sobie z emocjami, by nie wybuchnąć, by milczeć i akceptować swoją rolę. To odbieranie przywilejów, jeśli Pan uważa, że są niewłaściwie wykorzystywane. To zdanie się na Pana i Jego ocenę. To bycie odesłaną i usłyszenie "odejdź, nie chce teraz się Tobą zajmować", kiedy pragniesz przytulenia najbardziej na świecie. To przyjmowanie kar, to chłosta, napomnienie, odsunięcie, to uczucia, które temu towarzyszą. To czasem łzy. To przepraszanie na kolanach i błaganie o łaskę, ale wiesz dobrze, że nie uzyskasz jej, bo musisz nauczyć się swojej lekcji. Tak, jest trudno, gdy chciałabyś poskarżyć się koleżankom jak Ci źle, ale nie robisz tego, bo nie powinnaś mówić źle o Panu, a poza tym one i tak nie zrozumieją... Powiedzą Ci „nie daj się, pokaż mu kto tu rządzi" zamiast wysłuchać, pocieszyć, ale i przypomnieć Ci do czego się zobowiązałaś i jakie są zasady. To, zrozumieją tylko Ci, którzy sami pochodzą z tego świata. 


Oto codzienność. Trudna i piękna. Piękna, gdy Pan głaszcze po głowie i chwali. Piękna, gdy po trudnym dniu Pan mówi „zabaw mnie rozmową”, a potem widzisz jak się relaksuje, zmienia, łagodnieje. Piękna, gdy pyta „opowiedz mi o swoim dniu” i słucha z zainteresowaniem. Piękna, gdy nagle bierze Cię za obroże i zaczyna dotykać i bierze dla siebie Twoje ciało. I widzisz jak mu dobrze, jak przyjemnie. I daje Ci przyjemność, dba o to, abyś jej zaznała. Piękna, gdy czujesz jak opiekuje się Tobą i chroni od niebezpieczeństw. Jesteś częścią Jego domu. Piękna, gdy słyszysz, że „nie wiem co ja bym bez Ciebie zrobił”. Piękna, gdy możesz nosić obrożę, klęczeć przed Nim i całować Jego stopy. Piękna, gdy zabiera Cię ze sobą lub spełnia Twoje fantazje, bo chce to zrobić dla Ciebie. Piękna, gdy przygląda się na Twoje nagie ciało oceniając je i widzisz, że mu się podoba. Piękna, gdy zaprasza Cię abyś usiadła obok Niego i mówi „chodź, chcę się do Ciebie przytulić”. Piękna, gdy podaje Ci swoją dłoń do ucałowania. Piękna, gdy zauważasz Jego uśmiech, gdy podajesz mu kawę i Wasze spojrzenia się spotkają, niby przypadkiem. Piękna, gdy widzisz, jak szczery może z Tobą być, bo nie musi niczego ukrywać, ale też nie musi się niczym dzielić, jeśli nie chce. Piękna, gdy staje nad Tobą z surowym obliczem i wiesz, że ma nad Tobą władzę i czujesz to błogie uczucie oddania i ulegania… bo gdy raz go zaznasz, już zawsze będziesz go pożądać.


Dobrze zastanów się więc czy to jest to czego chcesz. Bo nie będzie odwrotu. 


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty