Jaka powinna być niewolnica...


Pewnie każdy poda inną odpowiedź. Każda relacja jest inna. Każdy Pan ma zapewne swoją wizję. Ja podam swoją, osobistą, subiektywna... Opartą na tym, czego uczy mnie Pan, na co zwracał mi uwagę.


Niewolnica powinna być otwarta na Pana, na to czego On chce, nawet jeśli to nie jest do końca zgodne z jej wizją i jej oczekiwaniami. To dla mnie najtrudniejsza część. Bo jak pozbyć się własnych oczekiwań? Nie da się. Można jednak poprosić o ich uwzględnienie, a nie próbować je narzucać. To znacząca różnica. Dobra komunikacja to podstawa, a już szczególnie w takim układzie. Może się bowiem okazać, że po rozmowie niewolnica zrozumie lepiej wizję Pana i będzie jej łatwiej za nią podążyć. Dla niewolnicy bowiem to Pan jest w centrum. 

Niewolnica powinna być pokorna. Brak pokory Pan zarzucał mi kilka razy i upominał, zwracał uwagę. Czym jest pokora? W moim przypadku łączy się to z tym, co wyżej. To zgoda na to, że to Pan jest najważniejszy. To posłuszeństwo. I to też umiejętność milczenia, kiedy trzeba. Nad tym zdecydowanie muszę popracować.

Niewolnica powinna wykazywać inicjatywę, żeby zadowolić Pana. Nie tylko czeka na rozkazy, nie jest pasywna... Ona stara się wyprzedzać polecenia Pana, odczytywać Jego pragnienia. Lecz nie nachalnie, bez narzucania się... Czasem Pan chce zrobić coś sam, mimo że zazwyczaj to obowiązek niewolnicy, i to też prawo Pana.

Niewolnica powinna być cierpliwa. Czasami musi bowiem poczekać. Musi liczyć się też z odmową, z tym że Pan nie zgodzi się na coś, na czym niewolnicy zależy lub każe jej na to czekać, tyle ile uzna za stosowne. I tak, cierpliwość również nie jest moją mocną stroną... Kiedy coś chcę, chciałabym to już i na teraz :). Na szczęście Pan zazwyczaj wybacza mi moją niecierpliwość.

Niewolnica powinna być wdzięczna za to, co Pan jej ofiarowuje. A ofiarowuje jej swoje zaangażowanie, swój czas, swoją przyjaźń, często (jak w moim przypadku) swoją miłość. Powinnam za to dziękować Panu swoim zaangażowaniem, swoją troską, swoim czasem a także słowami.

Niewolnica nie powinna się dąsać, kłócić i testować. Raz wybrała i powinna się tego trzymać. Podjęła decyzję, wiedząc jakie będą jej konsekwencje, wiedząc z czego rezygnuje całkiem świadomie. Niewolnica powinna być uśmiechnięta, zadowolona na tyle, na ile potrafi. Każdy ma gorsze dni i Pan to zrozumie, ale dobrze jest jeśli wnosi na co dzień do domu odrobinę uśmiechu. Ale może nie tylko do domu, dobrze żeby miała ten uśmiech dla innych ludzi na około.

Niewolnica powinna się rozwijać, kształcić, poszerzać horyzonty, czytać... Żeby w odpowiedniej chwili być dla Pana także towarzyszką rozmowy, potrafić podzielić się z Nim dobrą radą.  
Niewolnica powinna w końcu dbać o siebie, o swoje zdrowie i swoją sprawność i swoje samopoczucie i swoje ciało, żeby móc być dla Pana. Powinna znajdować swoje małe radości, momenty, poświęcać chwilę w ciągu dnia na małe przyjemności. Jak ma służyć Panu przemęczona i sfrustrowana...?

Czy taka jestem? Myślę, że nie :). Nie jestem ideałem. Nikt nie jest. Wydaje mi się, że robię postępy, ale Pan jednak wciąż wskazuje mi niedociągnięcia...
Czy to utopia? Nie, jesteśmy takim samym związkiem jak inni, po prostu inaczej jest wszystko urządzone i staram się być dla Niego idealną partnerką.
Czy oszalałam? Jak to czytam z dystansu to stwierdzam, że zdecydowanie oszalałam:). Ale jest mi dobrze w moim szaleństwie.



Komentarze

  1. To jest nas dwie szalone ale szczęśliwe w układzie jaki mają. :))
    Artykuł cudny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. W twoim przypadku to szaleństwo okazuje się spełnieniem i rozkoszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a więc niech trwa... :). Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej ;).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty