Wspomnienie buntu... (cz. 2)
Dzień 2.
Rano wszystko toczyło się normalnie. W mojej głowie
były dwie myśli: że muszę Go przeprosić i że chyba nie nadaje się na uległą…
Tak właśnie pomyślałam o sobie. Ta myśl towarzyszyła mi cały dzień, aż do
wieczora (zresztą czasem co jakiś czas niestety wraca…). Dlatego to, co
wydarzyło się wieczorem było tak ważne. Cieszę się, że Pan nie zostawił mnie z
tym uczuciem samej.
Znowu klęczałam… Nago w obroży. Przeprosiłam Pana za
moje zaochowanie, jednocześnie przyznając się do swoich myśli. Pan przyjął przeprosiny i zupełnie pominął
kwestię tego czy nadaje się na uległą. Wychłostał mnie znowu, ale już trochę
lżej niż dzień wcześniej, ale… ja wciąż miałam w sobie
to wahanie. Nie potrafiłam się pozbyć z
głowy tej myśli.
I wtedy Pan zapytał czy chce mi się pić.
Odpowiedziałam, że tak. Kazał mi podać wodę i przynieść szklankę. Myślałam, że
do wody dla mnie. A On napił się wody, owszem, ale z butelki, ja jej jednak nie
dostałam. Do szklanki się… wysikał. „Pij!” Zawahałam się, nigdy wcześniej nie
piłam Jego moczu (owszem piss się zdarzał, ale nie musiałam połykać). Powtórzył
polecenie, zastrzegając, że trzeci raz już tego nie zrobi. Wiedziałam, że to
gra w której muszę przegrać. To gra o to, kto tu rządzi. To jest mój test.
Wypiłam. Pomału, łyk za łykiem, było to dla mnie bardzo trudne. Patrzył na mnie
z obrzydzeniem, siedząc na kanapie, ale we mnie już nie było żadnego buntu ani
wątpliwości. Było tylko upokorzenie i uznanie Jego władzy nade mną, zmierzenie
się z faktem, że zrobię dla Niego wszystko. „Idź do łazienki, spójrz teraz w
lustro, przyjdź i powiedz mi kogo tam widzisz”. Czułam w buzi smak Jego moczu,
czułam zapach. Spojrzałam na siebie. Z rozszerzonymi źrenicami, potarganymi
włosami, brudną, upokorzoną…
Wróciłam dziwnie dumna z siebie i znów gotowa by
służyć. Uklęknęłam i zaczęłam się łasić i przymilać, lizać Jego ręce i stopy.
Pozwolił mi na to przez jakiś czas, a potem wstał i poszedł spać. Tej nocy
spałam pierwszy raz na podłodze…
W tamtym momencie dotarło to do mnie mocno i wyraźnie: On jest
moim Panem i może kazać mi zrobić cokolwiek będzie miał ochotę. Dotarło do
mnie, że nie o samo zadanie tu chodziło, ale właśnie o to, żebym sobie ten fakt
uświadomiła.
Komentarze
Prześlij komentarz