Coraz głębiej
Był na mnie trochę zły, tak czułam. Zaczęliśmy oglądać film. Nie odzywał się do mnie cały seans. Po skończonym odcinku poszłam zrezygnowana myć zęby i zostałam odepchnięta… „Czemu się wpychasz? Na kolana i czekaj, aż skończę”. Klęknęłam w łazience i miałam tysiąc myśli w głowie. Czy jest zły? Czy nie? Strach mieszał się z podnieceniem. „Chcesz umyć zęby?” – zapytał i przytaknęłam. „Otwórz buzię” – nałożył mi pastę prosto do buzi i dał szczoteczkę. Kiedy skończyłam myć, czekałam aż skończy, klęcząc za Nim bez ruchu i zastanawiając się co dalej. A kiedy skończył pociągnął mnie do umywalki i sam wypłukał mi buzię. Mył mnie jak zabawkę, nie zważając na to, co czuje. A potem pociągnął na smyczy na czworaka do pokoju.
Wtedy zniecierpliwiony kazał mi się podnieść i powiedział, że nic nie obchodzi Go dziś moja przyjemność, że jestem jego. I wtedy to poczułam. To błogie uczucie oddania, rozlewające się po całym ciele. Dyszę wtedy jak dzikie zwierzę, nie jestem już sobą. Jestem Jego zabawką. W amoku poruszam się, nie mogę normalnie oddychać, jestem wolna i dzika. Nie mam żadnych ograniczeń. Nie istnieją konwenanse, wstyd, ograniczenia, nic nie istnieje, cały świat mnie nie obchodzi, tylko On i ja dla Niego.
Odpływam coraz mocniej w krainę uległości i coraz bardziej pożądam tego uczucia, które to daje. Błogości, która rozchodzi się po cały moim ciele. Gdy dawno temu pierwszy raz to poczułam, jeszcze tylko o tym czytając, wstydziłam się… Wstydziłam się, że poniżenie, posłuszeństwo, ostrość, wyrzeczenie się wolności… może dawać takie spełnienie. Nie sądziłam też, że sama tego doświadczę tak mocno, że to w ogóle możliwe. Nie pasowało mi to do mojej osobowości, mojej „grzeczności” i spokojnej natury. Nigdy nie eksperymentowałam i raczej byłam dość powściągliwa. Teraz mówię do Niego Panie. Przełamuje moje granice, powoli, pomału. Jestem na każde skinienie. Nie tylko w łóżku ale na co dzień. Oddaję kontrolę nad sobą. Całkowicie dobrowolnie. Szukam Go, a On mnie. Już nie chodzi tylko o seks, ale o głęboką więź, która się tworzy. Czuję się coraz bardziej związana Jego nakazami i zakazami nawet gdy jestem daleko. To już nawet coś innego niż miłość. Miłość jest zwyczajna, stabilna, bezpieczna, delikatna. Ale nie pociąga tak jak tajemnica, eksperymentowanie, ekscytacja… nie podnieca jak poczucie zagrożenia, jak perwersja, jak to oddanie, przekraczanie granic, jak gra w którą gramy. Tylko czy to nadal jest tylko gra?
Komentarze
Prześlij komentarz